Macierzyństwo, Relacje, Styl życia

Czujecie już to? Powiew świątecznego ciśnienia na plecach…

Tak, tak, święta to piękny czas. Czas przygotowań i oczekiwania, list do Mikołaja, prezenty, pierogi, barszcz, rodzina.. Rozmarzyłam się. Zawsze zapowiada się tak magicznie, ale..? Ale jako kobieta, opiekunka ogniska domowego, pani domu, matka i żona, szef kuchni – jak pomyślę o tym, co mnie czeka, to jakoś czar pryska i na samą myśl tylko, brakuje sił. A przecież mamy jeszcze (dopiero) listopad. Przygotowania czas zacząć?!

Jingle Bells, jingle bells…

… White Christmas, All I Want For Christmas Is You – rozbrzmiewa chyba już w każdym centrum handlowym, o czekoladowych Mikołajach i strojnych choinkach, już nie wspominając. Święta Bożego Narodzenia już trwają! Atakują nas ze wszystkich możliwych stron, a ja jakoś nieswojo się czuję. Bo jeszcze trochę czasu, nie tydzień, nie dwa, ale miesiąc. Miesiąc to aż 30 dni, zdążymy się tym wszystkim nacieszyć?!

Ale święta w marketingu, w reklamach TV, na wystawach – trwają już zdecydowanie dłużej. Zaraz po Halloween, na wystawę wkroczyły złoto-czerwone ozdoby, żeby „obrzydzić” nam Boże Narodzenie. To moja bardzo subiektywna ocena, ale co za dużo i za szybko, to niefajnie.

kalendarz adwentowy

Ja chcę poczuć klimat nadchodzących świąt razem z pierwszym mrozem, idealnie – śniegiem. Oczekiwać na pierwszą gwiazdkę w samą Wigilię, nie dwa tygodnie szybciej, żeby ze wszystkim zdążyć. Święta to ma być czas dla nas – ludzi, a nie czas dla prezentów – rzeczy. Czas na refleksję, czas na wspomnienia, czas czegoś wyjątkowego, a nie czegoś na siłę, bo wypada. Czas dla rodziny, dzieci, a nie wepchanie im w rączki markowych prezentów i wysłanie do pokoju obok, bo opadasz z sił od morderczych przygotowań i ostatnią rzeczą, jakiej pragniesz, jest zabawa w rodzinę.

Start – stop

Wbrew Twojej woli i chęciom, wystartowałaś już w biegu, po idealne święta. Czas zapchać koszyki zakupami: mikołajami, bombkami, majonezem do sałatki. Czas poszukiwań, tych naj… prezentów. (wręcz) Nienawidzę!

Najlepszym prezentem dla mnie, dla mojego męża i naszego syna, byłby wyjazd od tego wszystkiego w dzicz, do lasu, ewentualnie z odrobiną zwiedzania i rozgrzewającym od zimna jacuzzi. Wyłączenie się z tego biegu, wyścigu, must have. Stop.

kominek, ogień, nastrój, święta

Jak Bad Moms 2 być

Musiałam. Widziałam pierwszą część filmu Bad Moms i to skusiło mnie do pójścia do kina w babskim towarzystwie (oczywiście 😉 ) na Bad Moms 2 i… Jak zwykle to bywa, jedynka lepsza od dwójki. Ale…

Ale, nawet amerykańska komedia romantyczna, daje nam do myślenia. Porusza temat najbardziej aktualny, czyli czas przygotowań i samych Świąt Bożego Narodzenia. Jak łatwo można je sobie zepsuć. A my kobiety, Matki Polki, jesteśmy w tym mistrzyniami. Bo chcemy wszystko, i same, i perfekcyjnie, a na końcu padamy na cycki i przeklinamy te cholerne święta.

Jak świat szeroki, tak wszędzie ten sam problem – marketing napędza machinę, w której tryby to my, kobiety, perfekcyjne panie domu i nasze perfekcyjne domy, z perfekcyjną choinką, prezentami i przeszczęśliwą rodzinką. A że flaki z nas wyprute, ale jest jak być powinno.

Mamy jeszcze chwilę, żeby się opamiętać. Żeby ograniczyć ilość obowiązków, ilość dań na wigilijnym stole. Poprosić o pomoc. Nie skupiać się na prezentach, ale na osobach, na rodzinie i relacji. I obejrzeć Bad Moms 2, choćby dla poprawy humoru.

Świąt – bez marketingu, już w listopadzie – życzę 😉

Marzena

Zdjęcia: Pexels