Macierzyństwo, Relacje

Emocje trzeba przetrawić

Ten tekst miał być o czekoladowym brownie z fasoli, który ostatnio upiekłam dla poprawy nastroju. I też tu pasuje – bo ciasto i do przetrawienia i ma wpływ na nasze samopoczucie. A samopoczucie to składowa sytuacji i emocji w danej chwili. Bo, żeby lepiej się poczuć, czasami wystarczy zjeść czekoladę. Tylko na dłuższą metę, grozi to nałogiem. Chcemy więcej i więcej, żeby zaznać choć na chwilę tej ekstazy radości. To ucieczka. Ucieczka od negatywnych emocji. Błędne koło, ślepy zaułek. Emocje trzeba przerobić, przetrawić i wydalić z siebie. Zrobić miejsce na nowe. Na dobre. Na radość bez czekolady albo z.

Dołki i pagórki

Kryzysy są potrzebne. I dzięki Olga (Kozierowska) za uświadamianie nam tego publicznie i szczerze. Bo wyobraźcie sobie świat tylko ze słońcem, z wiecznym latem, z wiecznymi wakacjami od pracy. Raj?! Do czasu. Bo życie bez chmur i deszczu to ubogie życie.

Nie zazna nikt radości ze słońca, jak będzie ono wiecznie świecić. Więc oprócz zdobywania szczytów, ważne są i upadki z wysokości. Dobrze jest mieć dołek i w nim trochę poleżeć. Zobaczyć świat z innej perspektywy.

Nie bójmy się upaść. To daje siłę.

dziewczyna blondynka

Pobądź sama ze sobą

Tak rzadko to robimy. Bo ucieczka od problemów – mniej boli. Daje natychmiastową przyjemność w postaci słodyczy czekolady, fajnej, seksownej bluzki, która więcej poleży w szafie niż okazyjnie na nas.

Albo z drugiej strony. Pokłócić się, wykrzyczeć, trzasnąć drzwiami i wyjść. Strategia mężczyzny.
Niejeden z mojej rodziny nie wytrzymał napięcia w domu, bo trzeba to i tamto, bo dzieci ciągle coś chcą i osaczają. Niejeden wziął nogi za pas i poszedł w siną dal. Tak po prostu. Zostawił to wszystko, co niewygodne i nie po jego myśli i poszedł. Nie uciekł wcale, przecież to tchórzostwo. Po prostu poszedł sobie i już.

Obowiązkowo masz rzygać tęczą!

To nasz obywatelski i społeczny obowiązek – być szczęśliwym non-toper. Czuć tylko te pozytywne emocje. Nie krzyczeć, nie płakać, nie przeżywać, nie mazgaić się. Tylko pierś do przodu, uśmiech na usta, piękny styl i wszystko pozamiatane pod dywan. Masz być szczęśliwa! Masz to oznajmiać światu na pięknych, (nie)pozowanych zdjęciach na fb i na insta. Inaczej nie istniejesz.

Mało kto, ma tyle siły dzisiaj, żeby okazywać prawdziwe emocje.

A nie przepraszam – dzieci. Dzieci mają to jeszcze z wrodzenia, naturalnie. Jak się wkurzą to krzyczą. Jak są smutne i coś je boli to płaczą. Normalka. A dla nas dorosłych to wysiłek ponad nasze siły.
Tylko, że nie ma złych emocji. Emocje dzielą się na pozytywne i negatywne. I na nie się składamy. Nie oszukujmy samych siebie. Żyjmy normalnie. Bo ile można wciągać brzuch?!

Marzena

blondynka

Zdjęcia: kaboompics.com

  • Wychodzę z założenia, że jednak warto mówić o swoich prawdziwych emocjach. Jak jest do dupy to po prostu o tym mówię i zdarza mi się o tym pisać publicznie, na blogu. Nie chcę kreować z siebie nadczłowieka, co nie wie czym jest smutek, czy po prostu spadek motywacji, chęci i tak dalej. To trochę nienaturalne.

    • To bardzo nienaturalne. Bierzmy przykład z dzieci, które są przekrojem wszystkich emocji znanych ludziom, bez poczucia wstydu i tłumienia tego, co prawdziwe. Dzięki za Twój głos!

  • Żeby było dobrze, czasami musi być źle. Nie udawajmy, wtedy życie robi się piękniejsze.

  • Magda

    Tak to już jest w życiu, raz pod górkę raz z górki. Tylko żeby, tak sobie myślę, jak nas przycisną problemy, to żeby człowiek jakoś mógł jeszcze funkcjonować, a nie od razu myślał o śmierci.

    • „co Cię nie zabije, to Cię wzmocni” – tak mi się tu nasunęło, dzięki za Twój komentarz.