Relacje, Styl życia

Okociałam, oszalałam, te koty są wszędzie!

Tytuł tego wpisu brzmi dość psychodelicznie, jak krzyk osoby, która nie mniej postradała zmysły. Szczerze, powoli przez to koto-ubóstwianie zaczynam czuć się nieswojo. Ale rozejrzyjcie się wokół sami i czy nie macie ostatnio wrażenia, że koty u nas ostatnimi czasy to prawie jak „święte krowy” w Indiach?! Ale przecież są i inne zwierzęta domowe jak psy, chomiki, świnki morskie, rybki, żółwie, papugi, przepraszam jak kogoś pominęłam. Z urodzenia i z domu jestem psiarą i zaczyna mi doskwierać to co widzę naokoło. Koty zaczynają zastępować psy – ok, z ciężkim sercem niech będzie, ale kot zamiast dziecka?! Wygoda wygodą, ale bez przesady…

Kotki słodkie, kotki kochane

Jak dla kogo?! Ok, wszystko co małe jest takie słodkie i kochane. I tu pewnie już samym tekstem narażę się kociarzom, ale..

Pies mi mordę lizał od maleńkości i z urodzenia jestem psiarą. Bo pies dla mnie to prawdziwy członek rodziny, który chce zawsze być blisko, tęskni, gdy jesteś w pracy, kocha bezinteresownie i najczęściej umiera zaraz po Tobie z tęsknoty. To coś metafizycznego ta psia wierność i relacja pies-człowiek.

pies

I może podobnie jest z kotami? Nie wiem, nie miałam, znam tylko z obserwacji. Choć będąc na gościach, gdzie mieszka kot, prawie go nie ma, siedzi sobie gdzieś w kącie i żyję swoim życiem. Kiedy w tym czasie pies by Cię zalizał i zaskakał z radości, że tylko i aż jesteś razem z nim, obok. Coś w tym jest?!

Koty zawsze były i będą, są wszędzie. I lubię obserwować jak sobie leniwie wędrują po dworze. I nigdy wcześniej nie miałam do nich takiego wstrętu jak teraz. A to m.in. za sprawą marketingu głównie, ale też za ich wynoszeniem ponad piedestały.

Kot w reklamie, kot na czapce, kot w telefonie

Oglądam bajkę z dzieckiem, a w międzyczasie reklama, gdzie pewien młodzieniec w momencie oświadczyn, zamiast swojej ukochanej wybiera jej kota – reklama karmy i to nie jest chore?!

Jestem na zakupach w galerii handlowej i gdzie się nie obrócę to widzę: etui z kotem na smartfona, T-shirty z kotami, czapki z kotami, bluzy z kotami, poduszki z kotami i inne dekoracje do domu, a nawet talerzyki w kształcie kota itp. Okocieć można od samego patrzenia.

Zdecydowanie za dużo tego, a jak czegoś jest za dużo to pozostaje niesmak i wręcz niechęć. Dobra, to akurat nie wina samych kotów, tylko marketingu.

Kot to nowe dziecko

Jest taki film animowany z zeszłego roku pt. Dzieciak rządzi, gdzie świat oszalał na punkcie szczeniaka, który swoim urokiem i słodziutkim spojrzeniem uwiódł całą ludzkość. I ludzie zamiast rozpływać się z miłości do malutkich niemowlaków, wybierają szczeniaka. To tylko bajka, a jaka jest rzeczywistość?

Na żywo nie jest lepiej. Bo coraz więcej par decyduję się na psa lub kota, a o dziecku jak myślą to jest już bliżej czterdziestki, a wtedy różnie bywa. I tu poprawka, pies to był dawny trend, teraz zdecydowanie wygrywa kot albo koty. Powód?

Odpowiedź jest prosta. Ludzie coraz więcej pracują, siedząc po 10h w korpo za biurkiem, a w domu przebywają głównie weekendami. A pies to obowiązek. Zaszczeka się z tęsknoty albo zje kanapę ;), nie załatwi się do kuwety, potrzebuje ruchu i spacerów. A kot? Kot sobie świetnie poradzi, może nawet przesiedzieć dwa dni bez ludzkiego towarzystwa, byle miał picie i jedzenie. Więc jak potrzebujesz ciepła i miłości bez zobowiązań i bez większego wysiłku to wybierz kota. Zdecydowanie!

Dalej się już nie rozpisuję w temacie koto-uwielbienia. Ale zastanawia mnie jedno – Why? Co takiego jest w tych kotach, czego nie ma w dzieciach i psach?!

zabawa dziecka z psem

Zdjęcia: Pexels

Pozdrawiam,

psiara Marzena